Wieluń - forum, informacje, ogłoszenia

Pręgierz - Anegdoty z życia bibliotekarza...

ourson - 2007-12-07, 20:12
Temat postu: Anegdoty z życia bibliotekarza...
czegoj na interia360.pl napisał:

Cytat:
Na początku pragnę powiadomić, iż napisanie tego artykułu nie ma na celu obśmiania, znieważenia, czy dokuczenia komukolwiek. Piszę, ponieważ moja praca zawodowa do tej pory nie odpowiedziała mi jak reagować w określonych sytuacjach. Liczę na pomoc czytelników. Może Oni powiedzą mi, co robić?

Miejscem sytuacji podanych poniżej jest Biblioteka prywatnej wyższej uczelni turystycznej (nazwa nie jest tu istotna). Osobami biorącymi udział w podanych sytuacjach jestem ja (bibliotekarz) i zwyczajni studenci oraz wykładowcy. Sytuacje, które zostaną przedstawione, zostały podzielone na kilka kategorii, żeby łatwiej je było porównywać.

Wiedza elementarna


Sytuacja 1. Student wchodzi do biblioteki i pyta się o spis książek. Grzecznie odsyłam do katalogu. Po pięciu minutach wraca, trzymając w ręku 5 wyrwanych kartek z katalogu i z uśmiechem na twarzy mówi, chciałbym dostać te 5 pozycji. CO ROBIĆ W TAKIEJ SYTUACJI?

Sytuacja 2. Sobota w bibliotece szkoły wyższej to zazwyczaj dzień najtrudniejszy. Wiadomo, to co studenci dzienni studiują przez pięć dni, student zaoczny powinien zrobić to samo w jeden, góra dwa dni, abstrahując już od liczby studentów dziennych i zaocznych (tych drugich zazwyczaj trzykrotnie więcej). Kolejka około 30 osób.

Przypominam, że jest to biblioteka typowo turystyczna, z księgozbiorem blisko 10 tys. jednostek inwentarzowych, nastawionych na określonego odbiorcę (nasi studenci). W połowie tej kolejki stoi student. Czeka dobre dziesięć minut, żeby dostać się do lady. Za nim kolejnych 15-20 osób. Dochodzi do lady i mówi, poproszę o jakąś książkę o turystyce. CO ROBIĆ W TAKIEJ SYTUACJI?

Praca z komputerem

Sytuacja 1. Student wchodzi do biblioteki trzymając w ręku pendrive'a i zadaje pytanie: czy może z tego wydrukować? Odpowiadam grzecznie, że tak wskazując komputer i wyjaśniam, iż musi przenieść plik, który chce wydrukować do określonego folderu (folder jest udostępniony w sieci, dzięki temu komputer na którym ja pracuje, ma do niego dostęp, a drukarka jest podpięta do mojego komputera).

W tym miejscu dodam, że studenci mają obowiązkowe zajęcia z informatyki na każdym semestrze nauki, liczba jest zależna od toku studiów, roku studiów oraz obranej specjalizacji. Student podchodzi do komputera, wciska guzik od stacji CD-rom i próbuje tam włożyć pendrive. Po kilku nie udanych próbach wrzuca go do środka, chwilę odczekuje i mówi, iż ten komputer nie czyta plików. Patrzę na to z niedowierzaniem i pytam was - CO ROBIĆ W TAKIEJ SYTUACJI?

Sytuacja 2. Student pisze podanie i chce je wydrukować. Procedura się powtarza, jak w poprzedniej sytuacji. Mówię: proszę przenieść plik, który chce Pan wydrukować do określonego folderu. Następuje chwila konsternacji i odpowiedź: przepraszam, ale gdzie jest ten plik? CO ROBIĆ W TAKIEJ SYTUACJI?

Najlepsze – jestem już poważny bo piszę swoją pracę dyplomową

Sytuacja 1. Student przychodzi z wydrukowanym egzemplarzem swojej pracy do biblioteki. Jest świeżo po konsultacjach z promotorem i mówi: dzień dobry, mam już napisaną pracę i prosiłbym, żeby Pan mi pomógł wybrać do niej bibliografię. CO ROBIĆ W TAKIEJ SYTUACJI?

Sytuacja 2. Promotorzy często idą na łatwiznę i podsyłają studentów piszących pracę, żeby sobie obejrzeli prace wcześniej obronione, ot tak dla porównania. Student wypożycza określoną pracę do czytelni i przegląda ja dobre 30 min. Dodam tutaj, że każdy student przystępujący do pisania pracy dyplomowej jest już po dwóch seriach wykładów z metodologii pisania prac oraz bardzo często już po określonej liczbie godzin seminarium.

Po tej 30 minutowej pracy wykonanej w czytelni, student podchodzi do lady i mówi: przepraszam osoba pisząca tę pracę powołuje się kilka razy w przypisach na książkę tamże, czy ja mógłbym ją dostać? I znów się zapytuję CO ROBIĆ W TAKIEJ SYTUACJI?

Na koniec wykładowcy

Sytuacja 1. Przychodzi wykładowca do biblioteki i od drzwi oburzony krzyczy. Słyszałem, że w naszej bibliotece nie ma książki, którą zalecam w literaturze. Wykładowca ma lat dobrze pod pięćdziesiątkę i jego literatura zatrzymała się jakieś 15 lat temu. Sama uczelnia ma 11 lat. Książka była wydana w roku 1980 w nakładzie 1 500 egzemplarzy i nigdy nie wznawiana. CO ROBIĆ W TAKIEJ SYTUACJI?

Sytuacja 2. Wykładowca jest promotorem kilkunastu studentów. Stosuje w swoich przypisach i bibliografii normę zachodnią, w wyniku której często studenci wciągają datę wydania książki do jej tytułu. Powoduje to różne zabawne sytuacje, no ale cóż, tak się nauczył On i to mają stosować Oni.

Kiedy pojawia się w bibliotece delikatnie próbuję mu zwrócić uwagę, iż jest polska norma obowiązująca na przypisy bibliograficzne i zarówno studentom, jak i nam bibliotekarzom będzie łatwiej jeśli zostanie ona zastosowana również w Jego kilkunastu pracach. Abstrahuję tutaj, od tego, że ostatnie kilka lat spędziłem na nauce o normach i przepisach dotyczących sporządzania aparatu pomocniczego w pracach naukowych. Na to słyszę odpowiedź, a raczej pytanie: Jaki ma Pan stopień naukowy? Odpowiadam zgodnie z prawdą – magister. I słyszę słowną ripostę, a ja mam doktorat, więc sprawę uważam za zamkniętą. CO ROBIĆ W TAKIEJ SYTUACJI?

Oczywiście przykładów można było by mnożyć, ale po co? Proszę wszystkich czytelników o wnikliwą analizę podanych sytuacji i ewentualne komentarze, jak wychować siebie, żeby właściwie reagować, oraz jak wychować Ich, by nie dopuszczali do takich sytuacji.


O zbieraniu literatury po napisaniu pracy to słyszałem u siebie na AE... ale PenDrive wkładany do CD to jest jakieś osiągnięcie :-)

A poza tym - to jest właśnie obraz polskich uczelni. I to nie tylko tych prywatnych. masówka i ciągłe obniżanie wymagań i poziomu nauczania MUSZĄ prowadzić do takich sytuacji. Pytanie tylko po co? Dla statystyki?

Ferbik - 2007-12-07, 21:08

Ale porażka na całej linii... jak widać z powyższego, nie tylko studenci to idioci :D
dawid - 2007-12-07, 21:21

I tu pojawia sie pytanie.
Po co "pisać"* prace magisterskie i licencjackie?
*70%-80% pracy to przepisane ksiązki, reszta to własne wnioski
Po to piszemy kolokwia i egzaminy, żeby udowodnić swoją wiedzę.
Tak naprawde, to dopiero napisanie pracy doktorskiej, czy profesorskiej jest pracą badawczą.

ourson - 2007-12-08, 00:13

dawid napisał/a:
Tak naprawde, to dopiero napisanie pracy doktorskiej, czy profesorskiej jest pracą badawczą.


Jesteś tego pewien? Znam człowieka który pisał prace doktorskie na zamówienie. Tematyka różna - od przedmiotów ścisłych po humany i medycynę. Taki doktoracik z historii medycyny naprawdę nie jest niczym trudnym :-) Uczelnie dokładnie tak samo jak magistrów produkują doktorów. Bo muszą. Bo inaczej nie spełnią jakiegoś tam kryterium i w rankingach będą gorzej klasyfikowani. Kto zostaje po studiach na doktoracie na uczelni? 10% (chyba przesadziłem - może 5%) fascynatów i reszta średniaków i miernot, którzy nie mogą sobie znaleźć miejsca na rynku pracy, albo traktują doktorat jako "odskocznie", bo dr przed nazwiskiem robi wrażenie. Co może pracy badawczej zaprezentować świeżo upieczony student - średniak?
A potem jak już jesteś doktorem i chcesz piąć się dalej o szczeblach kariery to zaczynasz zaprzęgać do swojego tematu studentów, magistrantów, potem doktorów...

Oczywiście uogólniam, ale każdy kto spędził trochę czasu na uczelni zdaje sobie sprawę z tego jak to wygląda...Niestety dopóty dopóki nauka polska będzie tak a nie inaczej opłacana i dopóty dopóki system będzie tak skonstruowany poziomo nauki będzie się obniżał - nie licząc chlubnych wyjątków...

majk-el - 2007-12-08, 00:32

ourson napisał/a:
Taki doktoracik z historii medycyny naprawdę nie jest niczym trudnym :-)


W to jestem wstanie uwierzyć. Jednak nie zdecydowałbym się na zamykanie przewodu doktorskiego z innej dziedziny medycyny (interna, okulistyka, dermatologia, itp.).

Natomiast studenci AE z wrocka otwarcie przyznawali, że napisanie pracy magisterskiej to kwestia przepisania troszku zdań z artykułów i książek.

ourson - 2007-12-08, 07:39

majk-el, to też nie tak... ten znajomy o którym piszę pisał też doktorat z ginekologii, choć tutaj miał dostarczone wyniki badań i literaturę którą musiał wykorzystać, a wyniki badań "obrobić" statystycznie...

Cytat:
Natomiast studenci AE z wrocka otwarcie przyznawali, że napisanie pracy magisterskiej to kwestia przepisania troszku zdań z artykułów i książek.


A to jest normalne. Myślę że nie tylko na AE we Wrocławiu :-) Choć stamtąd mam informacje z pierwszej ręki :-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group