R E K L A M A
P O R E K L A M I E

Wieluń - forum,adresy, informacje, reklama, kluby, restauracje, komunikacja, pkp, pks, ogłoszenia, praca,mapa, firmy, radio




Wieluń - forum, informacje, ogłoszenia Strona Główna Wieluń - forum, informacje, ogłoszenia


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat :: Następny temat
Beatyfikacja Jana Pawła II

Czy wierzysz w świętość Jana Pawła II?
- tak
57%
 57%  [ 15 ]
- nie
30%
 30%  [ 8 ]
- nie wiem
7%
 7%  [ 2 ]
- nie interesuje mnie to
3%
 3%  [ 1 ]
Głosowań: 26
Wszystkich Głosów: 26

Autor Wiadomość
miko 005 
WIELUNIAK



Pomógł: 42 razy
Wiek: 58
Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 4309
Piwa: 76/53
Skąd: wieluń
Wysłany: 2011-01-22, 16:42   

yabos napisał/a:
A jest jakieś źródło które mówi o tym jaki wkład w ten cud miał papież?

Jedynym źródłem jest sama zakonnica. A jak do tego doszło?
Cytat:
O uzdrowionej osobie wiadomo jedynie tyle, że jest zakonnicą, mieszkającą we wspólnocie i że cierpiała na chorobę Parkinsona. Jej symptomy nagle ustąpiły, gdy cała wspólnota zakonna zaczęła modlić się do zmarłego dwa miesiące wcześniej Jana Pawła II o uzdrowienie chorej siostry. Po powrocie do zdrowia wznowiła ona pracę, prawdopodobnie na oddziale noworodków w szpitalu. "


Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie dla wszystkich jest to wiadomość godna uwagi, a już żeby się nad tym rozczulać to ... ;) I tu właśnie po raz pierwszy zgadzam się w tym temacie z cogito, który pisze;
cogito napisał/a:
Materialny dowód na to, że JP-II załatwił cudowne uzdrowienie nie ma. To kwestia wiary. Właściwie powinienem powiedzieć "oto tajemnica wiary".

Tak, to pewnie tajemnica wiary. Cud, który z definicji jest;
-zjawiskiem paranormalnym lub potencjalnym zdarzeniem z różnych przyczyn nieposiadającym wiarygodnego, naukowego wytłumaczenia.
Dlatego jak długo byśmy na ten temat nie rozmawiali, jak długo jeden drugiemu nie tłumaczył swoich racji, to i tak przeciwnicy nie dojdą do, chociażby najmniejszego konsensusu ze zwolennikami czy wyznawcami wiary w cuda, szczególnie tych opartych na kanwie religijnej.

A tak na marginesie tych cudów z udziałem Papieża Jana Pawła II, to zacytuję kilka takich, o których aż tak głośno jak o tym z zakonnicą nie jest.

Cytat:
Pierwszego lipca 2004 roku Jan Paweł II przyjął na audiencji szesnastoletniego Rafała z Lubaczowa koło Przemyśla. Chłopiec miał raka węzłów chłonnych. Kilka miesięcy po audiencji wyzdrowiał. Tuż po pogrzebie Ojca Świętego historię Rafała opowiedział Polskiej Agencji Prasowej Piotr Piwowarczyk, prezes fundacji „Mam marzenie”, która spełnia marzenia ciężko chorych dzieci. To właśnie jego Rafał poprosił o załatwienie prywatnej audiencji u Jana Pawła II.
„Wydawało się to prawie niemożliwe i to także wtedy, kiedy Rafał z rodzicami i rodzeństwem przyjechał już do Rzymu - mówił Piwowarczyk. - Mimo wcześniejszych obietnic, że audiencja dojdzie do skutku, nagle okazało się, że chłopiec nie ma żadnych szans na spotkanie z Ojcem Świętym. Nie pozwolono mu nawet na to, by dał Papieżowi list, napisany przez chore na raka dzieci z Krakowa. Kiedy zawiedziony i załamany pakował swoje rzeczy i jechał z rodziną na lotnisko, zadzwoniłem do arcybiskupa Dziwisza i poprosiłem go o pomoc; opowiedziałem mu też historię Rafała. Sekretarz Papieża powiedział, żeby chłopiec z rodziną przyjechał do Watykanu. Prywatna audiencja pierwszego lipca zeszłego roku trwała kilka minut, a Rafał nigdy nie zdradził, o czym rozmawiał z Papieżem”. Szef fundacji nie podaje personaliów chłopca, mówi jednak, że choroba cofnęła się, a Rafał uważa, że zawdzięcza to Papieżowi.

I następne wydarzenie;
Cytat:
Czternastego września 2003 Jan Paweł II odprawił w Bratysławie mszę kończącą jego trzydniowy pobyt na Słowacji. Jedną z kilkunastu osób, która przyjęła komunię z jego rąk, była dwunastoletnia dziewczynka. Jej ojciec, Tibor Uljacki, powiedział Katolickiej Agencji Informacyjnej, że w poprzednim roku podczas audiencji u Papieża w Rzymie prosił go o modlitwę w intencji chorej na białaczkę córki. Po pewnym czasie dziecko wyzdrowiało. „Teraz Papież osobiście chciał ją poznać - wyznał młody mężczyzna. - Kiedy podzieliłem się tą radosną wiadomością z arcybiskupem Henrykiem Nowackim, nuncjuszem apostolskim na Słowacji, powiedział mi, że z całym przekonaniem możemy mówić o prawdziwym cudzie uzdrowienia”.

Oczywiście medycyna jest na takim poziomie, że nawet z najcięższych przypadków można teraz wyjść obronną ręką, ale;
Cytat:
W czerwcu 2002 roku pewien włoski chłopiec uczestniczył z rodzicami w prywatnej mszy odprawianej przez Papieża w jego kaplicy. Miał niesprawny układ odpornościowy, wcześniej leczono go w szpitalu na zapalenie nerek, jelit i oskrzeli. Jak relacjonuje tygodnik „OZON”, po mszy świętej Jan Paweł II krótko rozmawiał z chłopcem i pogładził go po policzku. Dziecko poczuło ciepło. Później okazało się, że chłopiec całkowicie wyzdrowiał. Ojcze Święty, dziękuję Ci, że otrzymałem sposobność poznania świętego - napisał, dziękując za uzdrowienie. Chłopiec dodał, że sam codziennie odmawia różaniec o zdrowie dla Jana Pawła II. Ten zaś odpisał: Podziękujmy Panu, Pan jest dobry!

Nie cytuję tych przypadków dlatego, żeby niewiernych przekonać, a wierzących jeszcze umocnić, ale od przeczytania tego chyba nic nikomu się nie stanie ;) , zatem jeszcze kilka z nich;
Cytat:
-Szesnastoletnia Kanadyjka Angela Baronni spotkała się z Janem Pawłem II podczas Światowego Dnia Młodzieży w Toronto w 2002 roku. Angela była chora na raka szpiku kostnego. Papież modlił się nad nią, położył ręce na jej głowie i zrobił znak krzyża.
Wkrótce Angela zaczęła zdrowieć. Wstała z wózka, a jej lekarz stwierdził, że jest całkowicie wyleczona. W chwili śmierci Papieża studiowała na uniwersytecie w Toronto. Audycję o Angeli telewizja kanadyjska nadała niedługo po odejściu Jana Pawła II. W czasie programu dziewczyna pokazała zdjęcia z Ojcem Świętym, opowiedziała o zdarzeniu, jej lekarz zaś oświadczył, że stało się coś, czego nie umie wytłumaczyć.
„Czy możesz nam powiedzieć, co takiego wtedy powiedział ci Ojciec Święty?” - zapytał prezenter. „Tak - odpowiedziała - to nie jest już żadna tajemnica. Powiedział mi kilka słów: że Pan Jezus bardzo mnie kocha i chce, żebym była zdrowa. Ja mu uwierzyłam i wiem, że to on uprosił mi łaskę zdrowia u Pana Jezusa, i dlatego on zawsze zostanie tu, w sercu”.

- John Paul Lieo w chwili śmierci Jana Pawła II miał sześć lat. Zbieżność imion Papieża z Polski i małego Kanadyjczyka chińskiego pochodzenia nie jest przypadkowa. Rodzice Johna Paula mieszkają w Vancouver (zachodnia Kanada) i są katolikami. Przez wiele lat nie mogli mieć dziecka. Pani Lieo trzykrotnie poroniła. Wybrali się na pielgrzymkę do Rzymu. Podczas audiencji znaleźli się blisko Papieża. „Słyszałam, jak ludzie mówią mu o swoich problemach, a on z uśmiechem (tego uśmiechu nigdy nie zapomnę), każdemu coś odpowiadał i błogosławił - wspominała pani Lieo w telewizji kanadyjskiej. - Ja też po angielsku w kilku słowach powiedziałam o swoim problemie. Wtedy Papież odpowiedział mi, że będę mieć syna i zrobił znak krzyża nad moją głową. Kiedy jechaliśmy do Rzymu, nie wiedziałam, że znów jestem w ciąży. Tym razem ku naszej radości wszystko było w porządku i urodziłam syna, któremu daliśmy imiona Papieża”.

- W 1999 roku Jan Paweł II po raz siódmy pielgrzymował po Polsce. W niedzielę 13 czerwca przewodniczył liturgii słowa przed katedrą Świętych Michała Archanioła i Floriana Męczennika na warszawskiej Pradze. „Ojca Świętego witało wówczas dwoje dzieci - mówił ksiądz Henryk Zieliński, wówczas szef lokalnej edycji tygodnika „Niedziela”. - Jednym z nich był pięcioletni Piotruś. Dwa lata wcześniej chłopiec ciężko zachorował. Lekarze stwierdzili złośliwego guza mózgu. Przypadek uznano za beznadziejny. Wówczas matka i babcia postanowiły napisać list do Papieża z prośbą, aby modlił się w intencji uzdrowienia chłopca. Po jakimś czasie z Watykanu przyszedł list z informacją, że Ojciec Święty modli się za Piotra. Wkrótce potem chłopczyk poczuł się lepiej, a badania tomograficzne wykazały, że guz zniknął”.

- Dwudziestodziewięcioletni dziś Australijczyk Emil Barbar urodził się z paraliżem mózgowym - relacjonuje tygodnik „OZON”. Lekarze zapowiedzieli rodzicom, że do końca życia będzie jeździł na wózku inwalidzkim. Gdy dziecko podrosło, okazało się, że nie artykułuje wyrazów, a jego mowa przypomina bełkot. W 1980 roku jego matka, Rosemary, zabrała go do Rzymu. W Poniedziałek Wielkanocny znaleźli się w grupie niepełnosprawnych na placu Świętego Piotra. Widząc Jana Pawła II, Emil zaczął krzyczeć: „Papieżu, podejdź tutaj, podejdź tutaj!”. Papież przygarnął go za głowę i pocałował. Matka rozpłakała się. „Czemu płaczesz?” - zapytał Ojciec Święty. „Mój syn nie może chodzić” - odpowiedziała. „Zabierz go do Lourdes. Zobaczysz, będzie chodził!” - poradził Jan Paweł II i podał jej krzyżyk oraz różaniec. Pojechali do francuskiego sanktuarium. Matka zanurzyła chłopca w źródle, które po jednym z objawień Maryi wytrysnęło w Grocie Masabielskiej. „Mamo, nie płacz, Matka Boża powiedziała mi, że będę chodził” - oświadczył Emil. Wrócili do Australii. Emil nadal uczęszczał do przedszkola dla niepełnosprawnych. Po sześciu tygodniach wstał z wózka. Wyzdrowiał. Ćwierć wieku po tamtym wydarzeniu Emil jest absolwentem studiów prawniczych i chce zostać adwokatem.

- Osobisty sekretarz Jana Pawła II, arcybiskup Stanisław Dziwisz, powiedział polskiemu dziennikarzowi Krzysztofowi Tadejowi, że kiedyś do Watykanu przyszedł tele-gram od rodziców ciężko chorego chłopca z Wielkiej Brytanii. Jak informuje publikacja „Santo subito”, Papież modlił się za chłopczyka w swojej kaplicy. Chłopiec wyzdrowiał dokładnie o godzinie, w której Jan Paweł II modlił się za niego.
W tym samym numerze „Santo subito” przytoczono historię Mariusza Drapikowskiego, znanego bursztynnika z Gdańska. W 2002 roku u Drapikowskiego rozpoznano pierwsze symptomy stwardnienia rozsianego. W następnym roku stracił władzę w nogach, potem w rękach, zaczął tracić wzrok. Pod koniec 2003 roku pojechał do Rzymu na audiencję u Jana Pawła II. Obecny przy rozmowie ówczesny przeor Jasnej Góry powiedział, że chciałby, aby artysta wykonał suknię z bursztynu dla jasnogórskiego obrazu Matki Bożej. Po powrocie Drapikowskiego do Polski choroba się cofnęła. 26 sierpnia 2005 roku arcybiskup Stanisław Dziwisz poświęcił sukienkę na Jasnej Górze. Drapikowski złożył wówczas świadectwo: „Gdy - dzięki paulinom z Jasnej Góry - w grudniu 2003 roku dostąpiłem zaszczytu osobistej audiencji u Ojca Świętego Jana Pawła II i gdy położył dłoń na mojej głowie, błogosławiąc mi, poczułem, że napełniają mnie nowe, nieznane mi siły. Kolejne miesiące przyniosły poprawę stanu zdrowia. Wierzę, Jasnogórska Pani, że za pośrednictwem Ojca Świętego przywróciłaś wzrok moim oczom i władzę moim nogom”

- Po śmierci Jana Pawła II włoska prasa przypomniała historię opowiedzianą trzy lata wcześniej przez arcybiskupa Stanisława Dziwisza dziennikarzom Andrei Torniellemu („Il Giornale”) i Marco Tossatiemu („La Stampa”). Wydarzenie miało miejsce w 1998 roku. Pewien znajomy sekretarza Ojca Świętego zwrócił się do niego w imieniu swojego przyjaciela. Był to chory na raka mózgu bardzo zamożny Amerykanin, który miał trzy pragnienia: zobaczyć Papieża, pojechać do Jerozolimy i wrócić do USA, by tam umrzeć. Człowiek ten był na papieskiej mszy w Castel Gandolfo i przyjął komunię z rąk Jana Pawła II. Arcybiskup Dziwisz dowiedział się później, że nie był on chrześcijaninem, lecz żydem. Zwrócił uwagę swojemu znajomemu, że osoba spoza Kościoła nie może przyjmować komunii. Kilka tygodni później znajomy sekretarza Ojca Świętego zadzwonił do niego informując, że guz mózgu jego przyjaciela zniknął.

- Arturo Mari w książce „Do zobaczenia w raju” wspomina o siostrze swojej żony, która zachorowała na raka. Według lekarzy miała przed sobą najwyżej miesiąc życia. Żona Mariego poleciała do niej do Ekwadoru. Wcześniej poprosiła męża o jakiś przedmiot należący do Papieża. Otrzymała różaniec i chusteczkę. Mari polecił jej położyć chusteczkę na chorym miejscu i odmawiać różaniec. Choroba cofnęła się.

- Kardynał Francesco Marchisano, archiprezbiter bazyliki Świętego Piotra wyznał, że niegdyś stracił głos, by potem odzyskać go - jak twierdził - za sprawą Papieża. Kardynał odprawiał drugą z dziewięciu mszy (tzw. novendiali), tradycyjnie sprawowanych po pochówku papieży. „Pięć lat temu miałem operację tętnicy szyjnej - mówił Marchisano podczas homilii 9 kwietnia 2005 roku w bazylice Świętego Piotra. - Po przebudzeniu się z narkozy stwierdziłem, że nie mogę wydobyć z siebie głosu. To był błąd lekarzy. Kilka dni później Papież zaprosił mnie na obiad. Słuchał z wielką uwagą, a ja z trudem usiłowałem coś powiedzieć. Na koniec wstał. Zbliżył się do mnie, dotknął miejsca, w którym byłem operowany, i powiedział: «Nie martw się, szybko wyzdrowiejesz, Pan pomoże ci, abyś na nowo mógł mówić». Byłem bardzo wzruszony, mocno go objąłem, tak jak obejmuje się ojca. Z kolei on wzruszył się i powiedział: «Dziękuję»”. Po tym spotkaniu kardynał poddał się terapii i odzyskał głos. Zapytany, czy to był cud, odpowiedział: „Możliwe. Święci mają moc”.

- Marek Skwarnicki, poeta, pisarz i przyjaciel Jana Pawła II, wspomina, że w listopadzie 1987 roku w Rzymie ciężko zachorował na serce. Wiem od uczestników kolacji z Papieżem w dniu mojej diagnostycznej koronarografii w rzymskim Ospedale Aurelia - pisze Skwarnicki w książce „Pozdrawiam i błogosławię” - że kiedy Ojca Świętego zawiadomiono o moim prawie krytycznym stanie, wstał i poszedł do kaplicy pomodlić się. Poniekąd temu przypisuję, że się uratowałem. Dwadzieścia cztery godziny później w Klinice Jana Pawła II w Krakowie założono mu bajpasy i kryzys został zażegnany. Po piętnastu latach u pisarza wykryto raka jelita grubego. Operowano go. Dzisiaj myślę, że znów uratowały mi życie modlitwy Jana Pawła II - pisze Skwarnicki. - Lekarze byli i nadal są zdumieni brakiem przerzutów, ponieważ choroba była zaawansowana.

- W 1979 roku podczas wizyty Ojca Świętego w Irlandii Bernhard i Mary Mulliganowie podali mu swoją córeczkę. Była chora na nerki, a lekarze twierdzili, że umrze w ciągu kilku miesięcy. Rodzice ustawili się w tłumie i widząc przechodzącego Papieża, pokazali mu dziewczynkę. On ją pogładził. Córka Mulliganów w krótkim czasie wyzdrowiała.

I na zakończenie zacytuję już ostatni, ale chyba najistotniejszy cytat, z tych wszystkich, które pozwoliłem sobie tutaj zamieścić;
Cytat:
W wywiadzie dla włoskiej telewizji Canale 5 sekretarz Ojca Świętego arcybiskup Stanisław Dziwisz oświadczył, że nie prowadził zapisków na temat tego typu wydarzeń. „Mogę tylko powiedzieć, że Ojciec Święty nie chciał o tym słyszeć, mówił, że «cuda czyni Bóg, nie ja. Ja modlę się, to tajemnice, nie wracajmy już do tego tematu»”.

Źródło - internet ogólnie :wink:

Zdaję sobie sprawę z tego, że świat nie opiera się tylko na cudach, ale pozwólmy wierzyć w nie tym, co chcą wierzyć. Ani mnie, ani nikogo innego ta czyjaś wiara w cuda, aż tak wiele znowu nie kosztuje, prawda? A takie drwienie z ludzi, tylko dlatego, że wierzą w to z czego np. my drwimy, jest tak naprawdę pokazaniem prawdy o sobie. Zgodzicie się ze mną?
_________________
Im dłużej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template Acid v 0.4 modified by Nasedo.


Wieluń Forum dyskusyjne
Kontakt z Administracją Forum | Kontakt z właścicielem domeny
Stomatolog Wieluń Sprawdzenie przebiegu BMW | Iris Trade Łódź Montaż instalacji gazowych | Skracanie linków | Klinika BMW | Notariusz Włochy BMW SPRAWDZENIE PRZEBIEGU,HISTORIA SERWISOWA BMW